Tak po prostu, przy kuchennym stole...
Durszlak.pl Wykrywacz smaku - www.wykrywacz-smaku.pl Akcja: Nie kradnij zdjęć!
RSS
poniedziałek, 24 września 2012

Jak zapowiadałam na stronie Facebooka: oto moja propozycja słodkości na ten tydzień.

Miałam chwilę wahania- pleśniak to takie bardzo zimowe ciasto, gdy dostęp do owoców jest mocno ograniczony. Ale z drugiej strony to idealne ciasto na takie momenty w życiu, gdy ma się niewiele w kuchni, a ochota na coś słodkiego zaczyna nam wiercić dziurę w brzuchu.

Tym, którzy ten smak znają, nie muszę go chyba zachwalać. Tym, których odstrasza jego odpychająca nazwa powiem- nie mam pojęcia skąd się wzięła, zwłaszcza, że dotyczy tak wspaniałego, prostego i genialnego ciasta:)

Przepis pochodzi z maminych notek. A ona dostała go od koleżanki z pracy, która w Polsce nie mieszka już około 30 lat:) Zatem szczęśliwie podejrzewam, ze przepis jest jeszcze starszy - ergo - są na tym świecie rzeczy starsze ode mnie:). 


Ciasto:

  • 500g mąki
  • 5 żółtek
  • 220g masła
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • cukier waniliowy 
  • 1 pełna łyżka cukru

Zagnieść, podzielić na trzy części. do jednej dodać

  • 2 łyżki kakao. 

Uformować trzy kule, każdą owinąć folią spożywczą i wsadzić do zamrażarki na ok. 15 minut lub do lodówki na minimum 1 godzinę.

Piekarnik rozgrzać do 180oC. Foremkę o rozmiarach ok 25x35cm wyłożyć papierem do pieczenia lub wysmarować masłem. 

  • 5 białek ubić na sztywną pianę. Pod koniec ubijania dodać 
  • 1 szklankę cukru.

Potrzebne jeszcze będą:

  • słoiczek powideł śliwkowych i 
  • dwie garści ulubionych orzechów/migdałów (u mnie 30g orzechów włoskich i 10g migdałów) posiekanych na większe kawałki.


Formę wylepić równomiernie jedną z jasnych kul. Posmarować powidłami, posypać bakaliami. 

Pokruszyć kulę z kakao, zalać pianą z białek, na wierzch pokruszyć ostatnią kulę z ciasta.

Piec około godziny.


Smacznego!

Kocurek

11:04, kocurekwkuchni
Link Komentarze (2) »
piątek, 21 września 2012

Znalazłam ten przepis w swoich starych zapiskach i nie mogę sobie przypomnieć, skąd go wytrzasnęłam. Było to mniej więcej rok temu, pamiętam, że pozmieniałam trochę proporcje (pod nasze gusta) i wpisałam do swojego zeszytu, jeszcze nie marząc nawet, że kiedyś sama zacznę prowadzić bloga.

Sernik jest smaczny, z serii tych cięższych, bardziej zwartych. Taki jesienno -zimowy, gdy nasze organizmy, smagane wiatrem i moczone deszczem domagają się konkretów.

Sernik upiekłam w blaszce kwadratowej 20x20cm, ale i ciasta i sera było dużo, więc spokojnie wystarczy na tortownicę o średnicy około 23cm.

Tymczasem polecam i zapraszam:)

Czekoladowy, kruchutki spód:

  • 150g zimnego masła
  • 5 łyżek cukru
  • 4,5 łyżki kakao
  • 220g mąki pszennej

Zmiksować krótko w malakserze albo (jak ja, osoba nieposiadająca malaksera) połączyć szybko składniki tworząc kruchą posypkę. Nie ugniatać!

Ciastem wyłożyć formę (nasmarowaną masłem lub wyłożoną papierem do pieczenia) i odstawić do lodówki.


Przygotować masę serową:

  • 1kg białego sera (mielonego)
  • 3 jajka
  • 6 łyżek cukru pudru (dałam nawet 7, bo ser był z tych bardziej kwaśnych)
  • 3,5 łyżeczki mąki kukurydzianej
  • 1 niepełna łyżeczka mąki pszennej
  • cukier waniliowy/wanilinowy
  • 80g gorzkiej czekolady posiekanej na drobne kawałeczki

Cukier puder przesiać z mąką i wymieszać.

Ser miksować z jajkami i cukrem waniliowym. Nie przerywając ucierania dodawać stopniowo cukier puder z mąką. Gdy masa będzie piękna i gładka dodać czekoladę i wymieszać.

Piekarnik rozgrzać do 160o. Masę serową wylać na schłodzony spód, piec ok 1-1.5h  Studzić w uchylonym piekarniku.

Pycha!

pozdrawiam

Kocurek w kuchni.


13:37, kocurekwkuchni
Link Komentarze (5) »
wtorek, 18 września 2012

Dawno już obiecałam, oto i one. Kołoczki.

To taki przepis pachnący dzieciństwem i babciną kuchnią. Nie było wtedy wiele, na próżno było szukać specjałów takich jak mascarpone czy ricotta, ale z tego co było, babcia i tak zawsze potrafiła stworzyć coś wspaniale pysznego.

Wasze babcie też były takimi domowymi Czarodziejkami, wkomponowanymi w szarość lat 80?:)

Na FB w mini plebiscycie wygrały te z serem. Ale wszystkie są pyszne.

Pamiętajcie o lukrze!

 

  • 250g tłuszczu (masło lub margaryna)
  • 1/2kg mąki
  • 5dkg drożdży
  • 1 jajo
  • 1 łyżka cukru do ciasta + 1/2 łyżki cukru do drożdzy
  • 2 łyżki ciepłego mleka
  • cukier waniliowy
  • szczypta soli
  • 2 łyżki kwaśnej śmietany

 

Drożdże rozetrzeć z 1/2 łyżki cukru i mlekiem. Mąkę wymieszać z cukrem i cukrem waniliowym, posiekać z masłem, dodać jajko, rozczyn z drożdży i śmietanę, następnie wyrobić szybko ciasto. Uformować w kulę i włożyć do lodówki na godzinę, może być na całą noc.


Ciasto wałkować na grubość ok. 1 cm, wycinać kwadraty, napełniać marmoladą, masą makową (jak do makowca) lub masą serową (40dkg białego sera wymieszać z jajkiem i proszkiem budyniowym).

Sklejać przeciwległe rogi tworząc takie "półkoperty". Jeśli rogi nie chcą się skleić można im pomóc smarując je mlekiem.

 

Piec kilkanaście minut w piekarniku nagrzanym do 180o. Po wystygnięciu dekorować lukrem zrobionym z cukru pudru i wody lub soku z cytryny:)

Uwaga! Szybko znikają!

 

Smacznego!
Kocurek w Kuchni

20:37, kocurekwkuchni
Link Komentarze (6) »
sobota, 15 września 2012

Zupełnie nie wiem od czego dziś zacząć. I nie wynika to bynajmniej z pustki panującej w mojej głowie. Raczej z nadmiaru myśli niepoukładanych.

Głowiłam się, co by tu wybrać dla Was na dziś. I niespodziewanie z pomocą ruszyła Meduza, która wczoraj przy szklanicy piwa zapytała o jakiś przepis na szarlotkę. Ale taką, żeby miała tyci ciasta a mnóstwo jabłek. Przypomniałam sobie o tym przepisie, zwłaszcza że kilka tygodni temu zadzwoniła Ania P. z prośbą o ten właśnie przepis.

 A okazji do pieczenia nie brakuje (zawsze jakaś się znajdzie) bo i siostrę mieliśmy dziś odwiedzić i gość jutro z szacownej stolicy przyjeżdża, a przy kawie trzeba głodnego czymś uraczyć.

Oto i ona.. Przepis zaczerpnięty od Szellki, z jej jesiennej koralowej szarlotki. Moja nie wiem czy jest koralowa. Natomiast z dodatkową warstwą budyniu. Bardzo lubię połączenie wanilii i jabłek. A chyba najwłaściwsze dla mojego podniebienia są szarlotki z kruchym ciastem.

Ach, no i dla odmiany dorzuciłam do jabłek 2 gruszki, nadają ciastu cudowny, niepowtarzalnie słodki aromat.

 

 Przygotowanie:

  • 500g mąki
  • 200g masła
  • 2 żółtka
  • 150g cukru
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżka kwaśnej gęstej śmietany
  • ok 6-8 jabłek (ja dodałam 5 średnich jabłek i dwie gruszki), cynamon, cukier waniliowy 
  • 1 budyń śmietankowy lub waniliowy

Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia, wymieszać z cukrem. 

Suche składniki posiekać z masłem, dodać żółtka, potem śmietanę i szybko wyrobić ciasto. Uformować kulę, owinąć w folię spożywczą i włożyć do lodówki na ok. 30 minut. Jeśli Wasze ciasto będzie miało zbyt kruchą konsystencję i nie będzie chciało dać się uformować w kulę- zostawcie je w lodówce w misce przykrytej folią.

Jabłka (i ewentualnie gruszki) umyć i obrać, połowę jabłek zetrzeć na tarce z grubymi oczkami, resztę owoców pokroić w kostkę, usunąwszy wcześniej gniazda nasienne.


Włożyć do miski, dodać cynamon (wedle upodobań, ja dałam pół łyżeczki), wsypać paczuszkę cukru waniliowego. Jeśli jabłka są bardzo kwaśne, można zasypać jeszcze cukrem.

Zostawić na ok. pół godziny, żeby puściły sok.

 Ugotować budyń według przepisu na opakowaniu

Piekarnik rozgrzać do 175o. Dno tortownicy (u mnie o średnicy 24cm) wyłożyć papierem do pieczenia i wylepić ciastem. Ponakłuwać widelcem, piec w nagrzanym piekarniku ok 15 minut. Po tym czasie ciasto wyjąć i przestudzić, następnie połową pozostałego ciasta z lodówki wylepić boki tortownicy. 

Owoce odsączyć z nadmiaru soku (ja robiłam to przez gazę, ale można do tego użyć po prostu sitka).

 

Na cieście rozsmarować budyń, na nim położyć owoce a na górę pokruszyć resztę ciasta.

Piec w nadal w 175o przez ok 1 godzinę. Wyjąć z piekarnika, ostudzić, posypać cukrem pudrem.

 

Smacznego!

21:56, kocurekwkuchni
Link Komentarze (4) »
czwartek, 13 września 2012

To był długi i zimny dzień. Zastanawiałam się, czy może w poprzednim wcieleniu nie byłam niedźwiedziem? Najchętniej zasypiałabym w połowie września i budziła się wiosną.

Tymczasem wróciłam na ziemię w postaci człowieka, a do tego człowieka 20/21 wieku, żyjącego nie dość, że w epoce elektryczności, to też w dobie powszechnej dygitalizacji. 

Nie mogę zatem zasypiać gdy na zewnątrz robi się ciemno, za to mogę wrócić do domu po 13 godzinach na nogach, zmieszać kilka magicznych składników, patrzeć jak muffinki rosną w elektrycznym piekarniku, gdy będą piękne i rumiane zrobić im sesje fotograficzną, a potem wszystko to opisać i wysłać w świat:)



Postanowiłam dziś mimo późnej pory przeprowadzić eksperyment z nowymi muffinkami. Wspierana przez idolkę Dorotus - zapożyczyłam część przepisu, który znalazła w książce Susanny Tee '1 mix, 50 muffins'

 

Od siebie dorzuciłam malinki, które ożywiły kilka babeczek, zużyłam więcej marcepanu, zrezygnowałam z olejku migdałowego, w zamian wierzch posypałam cukrem migdałowym i zmielonymi migdałami.

Rezultat? 

Sprawdźcie sami!

  • 200g masy marcepanowej startej na tarce o grubych oczkach
  • 260g mąki pszennej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej 
  • 100g cukru
  • 2 jajka
  • 200ml mleka
  • 6 łyżek oleju
  • ewentualnie maliny (użyłam mrożonych, nie rozmrażałam ich wcześniej)

Mąkę, proszek i sodę przesiać, połączyć z cukrem i marcepanem.

Jajka roztrzepać w miseczce z mlekiem i olejem, Połączyć z mokrymi składnikami. I gotowe. Nałożć do formy na muffinki lub foremek, wyłożonych papilotkami. Na wierzch ułożyć po malince, posypać cukrem migdałowym i zmielonymi migdałami.

Piec ok 25 minut w temperaturze 190o-200o

Następnie zjeść:)

 

 

  Smacznego!

Kocurek w Kuchni czyli Creme de la creme

23:58, kocurekwkuchni
Link Komentarze (6) »
wtorek, 11 września 2012

Straszą z każdej strony, że to ostatni gorący dzień w tym roku.

W sobotę dostaliśmy konfiturki od mamy, wczoraj od Jego siostry dwa słoiki pikli.  Zawsze smutno, kiedy lato dobiega końca, ale może to właśnie powinno nam uświadomić, że czas zastanowić się nad tym, jak zachować choć odrobinę letniego słońca na czas słoty, pluchy i śnieżyc? I uwierzyć w Złotą Polską Jesień z wszelkimi jej skarbami?

Tymczasem na dziś proponuję ciasteczka, bo jeszcze ich na blogu nie było. Są naprawdę pyszne i delikatne, miękkie i rozpływające się w ustach. Swoje właściwości zachowują jeszcze długo po pieczeniu. Pytanie tylko jak długo się utrzymają, bo u nas znikają dość szybko...

Oto jak wyczarować je na własnym stole:

  • 135g mąki
  • 80g płatków owsianych (ja używam "błyskawicznych")
  • 25g otrębów (miałam akurat granulowane z truskawkami)
  • 50g posiekanej białej czekolady
  • 50g posiekanej gorzkiej czekolady
  • 50g orzechów włoskich grubo posiekanych
  • 120g brązowego (koniecznie) cukru
  • 1 jajko
  • 130g miękkiego masła
  • niepełna łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/4 łyżeczki sody oczyszczonej

Masło utrzeć z cukrem, następnie dodać jajko i miksować dobrą chwilkę, aż masa będzie naprawdę puszysta.

Następnie dodać mąkę przesianą z proszkiem i sodą oraz resztę suchych składników.

Zagnieść już tylko aby wszystko dobrze się połączyło, uformować kulę, zawinąć i wstawić do lodówki. Po 20 minutach włączyć piekarnik i nagrzać do ok. 180oC. Gdy już będzie gorący, wyciągnąć ciasto z lodówki i formować z niego kuleczki wielkości orzecha włoskiego, układać na formie wyłożonej papierem do pieczenia w odstępach ok. 5cm. Piec jakieś 12 minut, nie za długo, aby się nie przesuszyły i pozostały miękkie.


Na zdrowie zatem!

Pozdrawia wszystkich Kocurek w Kuchni czyli Creme de la creme

19:29, kocurekwkuchni
Link Komentarze (14) »
poniedziałek, 10 września 2012

Igrzyska Paraolimpijskie zakończone.

I to zakończone w wielkim stylu. Cieszę się z sukcesów polskich sportowców jak i z tego, że zaczęto mówić w mediach o ich wielkim poświęceniu i ciężkiej pracy.

Czyż to zatem nie najwyższy czas, aby ze specjalną dedykacją dla medalistów pojawił się tutaj długo zapowiadany sernik z malinami?

 

 Aby go zjeść, należy najpierw:

1. Przygotować spód:

  •  220g herbatników Digestive (z czekoladą lub bez, wedle uznania. Ja tym razem użyłam bez)
  • 100g roztopionego masła
  • 10g orzechów mielonych (ulubionych)

Formę o średnicy ok 21-22cm wyłożyć papierem (samo dno)

Herbatniki rozkruszyć. Można to zrobić w blenderze, albo wkładać po kilka do woreczka i rozbijać wałkiem- u mnie ta metoda ostatnio wygrywa.

Składniki połączyć, powstałą masę przełożyć do tortownicy, dobrze utwardzić. Tortownicę przykryć folią i włożyć do lodówki.

2. Przygotować masę:

  • 2,5 łyżki żelatyny w proszku namoczonej w małej ilości zimnej wody
  • 250ml śmietany 36%
  • 500g serka mascarpone (ew. serka białego mielonego)
  • 3-4 łyżki cukru pudru

Śmietanę ubić na sztywno, pod koniec ubijania dodając cukier. Powoli ubijając dodawać serek.

Żelatynę (namoczoną) rozpuścić w niewielkiej ilości gorącej wody, jeszcze ciepłą (nie gorącą) wlać do masy i dobrze wymieszac. 

Masę wyłożyć na schłodzony spód, znów przykryć folią i włożyć do lodówki.

Gdy trochę stężeje, rozłożyć ulubione owoce:

Dwa opakowania galaretek rozpuścić w 800ml wody.

Gdy zacznie tężeć, wylać na sernik.

Niech chłodzi się teraz całą noc w lodówce.

 

Dla kogo kawałeczek? Na zdrowie! Za Prawdziwych Sportowców!


Smacznego!

Creme de la creme czyli Kocurek w Kuchni

22:54, kocurekwkuchni
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 09 września 2012

Moi drodzy,

Postanowiłam iść z duchem czasu. Nie jest to łatwe dla pokolenia Commodore 64, ale robię co mogę.

Zatem działa już moja facebookowa strona Kocurek w Kuchni na którą zapraszam.

A skoro już tu jestem to dorzucę jeszcze ogłoszenie, a w zasadzie zapowiedź.

Już niebawem, mam nadzieję że w tym tygodniu, pojawi się przepis na Kołoczki.. Kołoczki to mój smak dzieciństwa, kojarzy mi się z babciną ciepłą kuchnią.

Mama usłyszała jak biadolę z tęsknoty za tym smakiem i w sobotę czekała mnie niespodzianka.. Wkrótce podzielę się z Wami rodzinnym sekretem (jak mama pozwoli:P ).

A na razie tak na ząb, dla rozbudzenia zmysłów (smaku i węchu oczywiście):

Pozdrawiam

Kocurek czyli Creme de la creme

18:56, kocurekwkuchni
Link Dodaj komentarz »
sobota, 08 września 2012

Jesień nadchodzi wielkimi krokami.

A ja obiecałam dokończyć historię o gruszkach. W dzieciństwie były właśnie znakiem, że jesień już za pasem. Dziadek zbierał gruszki, które potem czekały na swoją kolej do mycia, obierania i krojenia. Wkładane do słoików, rozstawionych po całej babcinej kuchni i zalewane wrzącą, słodką wodą, zakręcane były potem przez babcię Anielę zagotowywane w wielkich garach, partiami, po kilka.


Później już tylko czekałam na szatkowanie i kiszenie kapusty na zimę (i wyjadanie głąbów, szczęśliwe czasy bez aparatu ortodontycznego:P )

Smak gruszek zatem jest mi bardzo bliski i nie wyobrażam sobie bloga bez tych słodkich owoców. Postanowiłam zacząć od dopracowania mojego przepisu na muffinki z gruszkami i orzechami, tymczasem znalazłam przepis na ciasto z gruszkami i tahini* (które od dawna stało w lodówce i niebawem zaczęłoby tracić ważność) i nie mogłam się oprzeć pokusie, aby przepis ten wypróbować jako pierwszy.

Jakoś wyszło. Smak ciasta (pewnie przez obecność cynamonu) kojarzy mi się bardziej ze Świętami i piernikiem. Nie jest za słodkie, nawet w posmaku bardzo delikatnie goryczkowe, zdecydowanie nie jest suche. Tłuszcz pochodzi tylko z tahini. Polecam osobom lubiącym zdecydowane, mocne smaki.


 

Zmodyfikowana wersja oryginału Dorotusa:

  • 200g tahini
  • 250g miodu
  • 1 niepełna łyżeczka sody oczysczonej
  • 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 220g mąki pszennej
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 50g płatków migdałów
  • 50g orzechów włoskich grubo posiekanych
  • 250g gruszek obranych i pokrojonych w kostkę
  • 250ml soku jabłkowego

 

Połączyć i przesiać suche składniki. Tahini połączyć z miodem (ew. golden syrop jak w oryginale, albo pół na pół). Wlać do mąki, dodać resztę składników i połączyć rózgą, widelcem albo mikserem- do połączenia. Przelać do tortownicy o średnicy ok 21-22cm (wyłożonej papierem. Piec w 175o przez pierwsze pół godziny, następnie zmniejszyć temperaturę do 160o i piec jeszcze około godzinę do tzw suchego patyczka.

 

*Tahini to pasta sezamowa. Kupuję ją w sklepie arabskim i używam do robienia pasty hummus. Mając dobry malakser można ją zrobić w domu podpiekając sezam 10 minut w piekarniku nagrzanym do 200o  (uważając, bu się nie przypalił). Po ostudzeniu zmiksować na bardzo gładką masę z olejem słonecznikowym lub rzepakowym używając proporcji 2 szklanki sezamu na 1/3 szklanki oleju.


 Smacznego życzy Kocurek w kuchni czyli Creme de la creme

13:49, kocurekwkuchni
Link Dodaj komentarz »
środa, 05 września 2012

Śliwek teraz zatrzęsienie, sezon w pełni. Postanowiłam zatem sprostać prośbą mojej Mamy- jednej z fanek tego bloga (dziękuję)- i zamieścić tu to ciasto, upieczone (i zjedzone) dwa tygodnie temu.

Ciasto kruche z kremem pâtissière, śliwki nie bardzo rozdrobnione, na wierzchu z posypką z płatków owsianych.

W oryginale góra jest kokosowa, ale dla mnie połączenie wanilii, śliwek pasuje do maślanych płatków owsianych. Poza tym użyłam więcej mleka do kremu.. Tak jak lubię:)

Ciemno jakoś tak szybko się robi, dnia ubywa. Zatem coś słodkiego dla każdego...:)

A ja nie lubię jesieni.. Chyba nawet nie za to, że jest zimno i bywa buro. Tylko za to, że dzień taki krótki. Myślę więc o tym, jak przetrwać jesień 2012..

W głowie rodzi się więc myśl o jakimś eksperymencie kulinarnym. W końcu nie taka jesień straszna, mamy śliwki, jabłka i gruszki.

Gdy byłam mała, przed domem rosła grusza. Jesień smakowała gruszkami, pachniała kompotem gruszkowym zagotowywanym do słoików na zimę. Ale na tę opowieść jeszcze przyjdzie czas:)

Tymczasem do śliwkowego tematu wracając:


Kruchy spód:

  • 150 g mąki pszennej
  • 100 g mąki ziemniaczanej
  • 50 g cukru
  • 150 g masła (schłodzonego)
  • 1 jajko

Mąki przesiać, posiekać z masłem, dodać jajko, szybko zagnieść. Uformować kulę, wsadzić do lodówki na ok. godzinę.

Ciastem wyłożyć blaszkę, ponakłuwać lekko widelcem i włożyć do piekarnika nagrzanego do 160o na 25-30 minut.

 

Przygotować krem waniliowy:

  • 300 ml mleka
  • 2 łyżki cukru wanilinowego
  • 3 żółtka
  • 50g cukru pudru
  • 1 łyżka mąki pszennej
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej

Melko zagotować z cukrem wanilinowym.

Żółtka trzeć mikserem na bardzo puszystą masę. Dodać przesiane mąki i zmiksować tylko do połączenia. Wlać połowę gorącego mleka, zmiksować, przelać z powrotem do garnka i szybko wymieszać. Gotować ciągle mieszając aż zgęstnieje.

Posypka/Kruszonka:

  • 50g płatków owsianych
  • 50g masła
  • 2 łyzki mąki
  • cukru brązowego do smaku - ile komu smakuje

Składniki połączyć.


Na przestudzony spód wyłożyć krem, ok. 700g wypestkowanych śliwek w połówkach albo ćwiartkach. na górę posypać owsianym ciastem.

Piec ok 40 minut w 180o. Aż będzie pyszne!

Gdy trochę przestygnie posypać cukrem pudrem. I gotowe!

 

Pozdrawiam

Kocurek - Creme de la creme


22:43, kocurekwkuchni
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2