Tak po prostu, przy kuchennym stole...
Durszlak.pl Wykrywacz smaku - www.wykrywacz-smaku.pl Akcja: Nie kradnij zdjęć!
RSS
czwartek, 08 sierpnia 2013

Ale upał! Teraz jest na co narzekać, ale będzie też co wspominać w zimne i bure jesienne dni.

Wydaje mi się, że przez cały ten czas, gdy siedzę w biurze, prawdziwe życie przelatuje mi koło nosa. Czy to znak, że świat korporacji to nie jest to, co kocurki lubią najbardziej?

Na osłodę chcę zaproponować ciasto bez pieczenia. Idealne na lato. Zrobiłam je raz zainspirowana przepisami z MW i KS, a potem znowu i znowu. Robiła je już dwa razy moja mama. Ogólnie rzecz ujmując - przyjęło się:) Czasochłonne jest jedynie czekanie aż wystygną owoce. A najtrudniejsze czekanie aż ciasto stężeje w lodówce. Następnym razem obłożona biszkoptami może będzie królowała na stole jako Charlotte?:)

Potrzeba:

  • ok. 1/2kg owoców (najczęściej używam malin, ostatnio użyłam po połowie malin i truskawek
  • 1/2 szklanki cukru
  • cukier z wanilią
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 1,5 łyżki żelatyny rozpuszczonej w 1/3 szklanki gorącej wody
  • 1/2l śmietany kremowej (30% lub 36%)
  • 100g podłużnych biszkoptów
  • Galaretka (ja używam poziomkowej) rozpuszczona wg przepisu na opakowaniu, lub w przypadku wielkich upałów- w mniejszej ilości wody)

Owoce włożyć do garnka, zagotować z cukrem i sokiem z cytryny, przetrzeć przez sitko aby pozbyć się pestek. Bardzo dokładnie połączyć z żelatyną (najpierw do kubeczka z żelatyną wmieszać trochę musu, następnie całość wlać do owoców). Poczekać aż ostygnie.

 

Formę o  średnicy 23cm wyłożyć biszkoptami.

Śmietanę ubić na sztywno i partiami delikatnie, ale dokładnie wmieszać w zimny mus owocowy. Wylać na biszkopt i włożyć do lodówki do stężenia. Gdy galaretka zacznie tężeć, powoli wlać ją na gotowe ciasto. Wcześniej można ozdobić owocami.

Nich odpoczywa w lodówce kilka godzin, najlepiej całą noc. Jest dobre jeszcze kilka dni (biszkopty po dwóch dniach robią się bardziej wilgotne i pyszne). Ale jak zrobicie to ciasto po raz pierwszy- na pewno nie doczeka dwóch dni:)

Smacznego!

 

 



niedziela, 04 sierpnia 2013

Dziś nie będzie przepisu. Zdecydowałam się opisać Wam swoje wrażenia, z którymi zrobicie, co chcecie. A ja wiem, że tam jeszcze wrócę;)

Za namową Ani zaprosiłam Go z okazji urodzin do Trattoria Mia. Wiedziałam, że będzie smacznie. Ale nie wiedziałam, że to miejsce mnie zaczaruje.

Jedliśmy dużo i długo. I gdybyśmy mieli żołądki większe - jedlibyśmy jeszcze!

Zaczęło się od wyjazdu z Krakowa. Prawie. Bo Trattoria Mia znajduje się zaledwie 10-15 minut jazdy samochodem od centrum miasta, a jednak zdumiewa panującym tam małomiasteczkowym, a wręcz wiejskim klimatem.


Jest parking dla gości i jest mała biała chatka. Wchodzimy. Uśmiechnięta pani prowadzi nas na taras, kilka stolików jest zajętych, a my już czujemy miły, wakacyjny klimat i wiemy, że to będzie udany wieczór. Czasem to wiadomo po prostu, tak od pierwszego wejrzenia.

Na stole ląduje od razu talerzyk z kawałkiem ciepłego pizzowego pieczywa i miseczka oliwy. Jesteśmy głodni, staramy się delektować, ale pochłaniamy to zdecydowanie zbyt szybko, żeby w pełni nacieszyć się smakiem.


Szczęśliwie na zamówienie nie musimy długo czekać. I zaczynamy od przystawek:

  • Bruschetta (9,5zl): 3 kawałki pieczywa, każdy z innym dodatkiem - pomidory z bazylią, szynka parmeńska i rukola i pasta z oliwek.
  • Talerz Antipasti (15zl) też wspaniały- różnorodność smaków, które wzajemnie się uzupełniały i ucieszyły moje podniebienie, bo np. parmezan, winogrona i orzechy to połączenie, które uwielbiam. Szynka parmeńska, salami, które nieco przypominało hiszpańską kiełbasę chorizo, serce karczocha, suszone pomidory pachnące słońcem, wspaniała gorgonzola i grillowane warzywa: bakłażan i papryka.

Było świeże, było prawdziwe i nie czułam się oszukana serem gorgonzollo i parmezanopodobnym.


Potem konkrety: stek z łososia z frytkami, świeża sałata i obowiązkowe pizze - na cienkim cieście. Do wyboru jest też grube, którego następnym razem spróbuję. Wzięliśmy nasze klasyki, czyli pizze, które uwielbiamy i testujemy zawsze i wszędzie: Quattro formaggi (zawierająca ser pecorino, właśnie tak jak lubię!) i Parma - szynka parmeńska, parmezan i rukola)


W tym momencie nastąpiła mobilizacja, bo komary również przybyły spożyć kolację i  staliśmy się żywym celem. Po szybkich przenosinach suto zastawionego stołu kontynuowaliśmy konsumpcję w uroczym wnętrzu - spokojnym i nienachalnym. Lubię móc się cieszyć jedzeniem nie rozpraszana tysiącem bibelotów wokół. 

Reasumując pizze wielkości 32cm w cenach 15,90-24,90zl są grzechu warte, a łosoś smakował łososiem w delikatnej marynacie, był soczysty i rozpływał się w ustach. I zjadłabym jeszcze. Gdybym dała radę.


Siedząc i gawędząc sobie nie wiedziałam nawet, że trwa to już trzecią godzinę i czułam prawdziwy klimat wakacji, nawet zapomniałam, że to przecież czwartek i następnego dnia trzeba iść do pracy.

Muszę wspomnieć jeszcze szybko o winie i deserze: nie jestem kiperem, ale wino było po prostu smaczne, w sam raz do posiłku:) Za to deseru nie sposób przecenić: sernika równie delikatnego i aksamitnego jeszcze nie jadłam. Na czekoladowym spodzie w towarzystwie sosu z owoców leśnych - jeśli nie zachęciłam Was do obiadu/kolacji w Trattorii Mia- wpadnijcie chociaż na ten sernik!


A przygotować możecie się studiując kartę waśnie tutaj.

Tymczasem pozdrawiam, lecę przygotować obiad dla dzisiejszych gości i zdjęcia do następnego wpisu- oczekujcie prawdziwie letniego deseru.

Justyna


11:03, kocurekwkuchni
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 18 lipca 2013

Mój kuchenny świat powoli zaczyna obracać się do góry nogami, mam nadzieję że niebawem razem z Kasią  zaskoczymy Was pewną miłą inicjatywą. Tymczasem wracam do własnego piekarnika i przedstawiam Wam tartę, której musicie spróbować. Kiedy zobaczyłam ją na stronie Kwestii Smaku-wiedziałam, że znajdzie miejsce na moim stole.

Pierwsza nie wyszła jak należy ale druga, z kosmetycznymi zmianami smakowała wspaniale. Możecie użyć owoców sezonowych - będzie pyszna.


Ciasto na tartę:

  • 180g mąki pszennej
  • 2 łyżki cukru pudru
  • szczypta soli
  • 100g masła zimnego
  • 1 żółtko
  • 1 łyżka zimnej wody

Mąkę przesiać z cukrem pudrem i solą. Masło pokroić na drobne kawałki i rozetrzeć palcami z mieszanką mąki i cukru. Dodać żółtko, wodę i szybko zagnieść ciasto, uformować kulę, zawinąć w folię i wstawić na godzinę do lodówki.

Formę na tartę wysmarować masłem. Po wyjęciu ciasta z lodówki rozwałkować je (między dwoma arkuszami papieru do pieczenia) i przenieść do formy, ponakłuwać widelcem i włożyć do lodówki na czas nagrzania piekarnika do 190oC. Spód i boki przykryć folią aluminiową, obciążyć (np suchym ryżem lub fasolą) i piec 15 minut. Po tym czasie ściągnąć obciążenie oraz folię i piec jeszcze ok 13 minut. Wyciągnąć. z piekarnika.


Ponadto potrzeba:

  • 300g owoców (maliny, truskawki)
  • 2 łyżki + 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
  • 3 białka
  • 150g cukru
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 3 łyżki konfitury (ja użyłam agrestowej domowej roboty- dzięki Madziu!!)

Owoce wymieszać z 2 łyżkami mąki, podgrzać kilka minut w garnku z grubym dnem, ciągle mieszając.

3 białka ubić na sztywną pianę, nie przestając ubijać dodawać łyżka po łyżce cukier, cytrynę i mąkę. Ubijać jeszcze 2-3 minuty, masa musi być gładka i lśniąca.

Piekarnik rozgrzać do temperatury 180oC.

Na cieście rozsmarować konfiturę, rozłożyć owoce i przykryć bezą. Włożyć do piekarnika i piec 25 minut.

Pycha!!


20:21, kocurekwkuchni
Link Dodaj komentarz »
sobota, 13 lipca 2013

Lipiec zaczął kaprysić, za oknem leje, więc może trzeba znów zaczarować lato?

Postanowiłam wypróbować przepis na mini serniczki z MW. Oczywiście okazało się że mam za mało składników, a waga odmówiła współpracy. Nie poddałam się jednak, podjęłam wyzwanie, wydobyłam zgłębi szafki starą miarkę i przystąpiłam do dzieła. Was też zapraszam, bo czy może być bardziej wymarzony deser niż taki, który robi się w kilka minut, a smakuje wybornie?


Przepis na ok 15 szt:

  • 750g białego sera trzykrotnie mielonego
  • 150g mleka słodzonego (ja użyłam tubki)
  • 50g g białej czekolady roztopionej w kąpieli wodnej
  • 2 jajka
  • 2 łyżki cukru pudru
  • miąższ z 1 laski wanilii
  • 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej

Składniki włożyć do miski i wymieszać widelcem.

100g malin zmiksować blenderem, przetrzeć przez sito i wymieszać z łyżką cukru pudru (cukru użyć wedle uznania).

Formę lub foremki na muffinki wyłożyć papilotkami, włożyć masę serową. na wierzch łyżeczką kłaść mus malinowy, wykałaczką można tworzyć wzory, wydobywając czasem głęboko skrywaną duszę artysty:)


Piekarnik rozgrzać do 150oC, na dole ustawić naczynie żaroodporne z gorącą wodą. Serniczki piec ok 30 min na środkowej półce.


Smacznego!!

wtorek, 09 lipca 2013

Lato w pełni, powinno więc być owocowo, ale będzie orzechowo i czekoladowo dla odmiany:) Owoce powróćą już niebawem. 

W niedzielę miał być piknik, pogoda dopisała, ale niestety piknik się nie odbył (Wejder- przepraszam). Ciasteczka zostały. A że wyśmienite, słodko-słone i na dodatek z czekoladą, to leżały tylko przez chwilę i teraz, kiedy piszę te słowa pozostało tylko wspomnienie ich smaku. Proste w wykonaniu, zasmakują mam nadzieję większej rzeszy fanów. Przepis pochodzi z cudownej Złotej Księgi Czekolady:


  • 180g mąki pszennej
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1/8 łyżeczki soli
  • 125g miękkiego masła
  • 100 g brązowego cukru
  • 125g masła z orzeszków ziemnych
  • 1 jajko (L)
  • 125g ulubionej, grubo posiekanej czekolady (u mnie pół na pół biała z gorzką)

Piekarnik rozgrzać do 190oC

W miseczce wymieszać mąkę, sodę i sól. Masło utrzeć z cukrem na puszystą masę. Dodać masło orzechowe i nadal ucierać. Nie przestając ucierać wbić jajko. ucierać dalej na niskich obrotach miksera, wsypać powoli mąkę i czekoladę .

Blachę wyłożyć papierem do wypieków. Z ciasta formować kuleczki wielkości orzecha włoskiego, ukłądać na blaczę w odległości kilku cm od siebie, Piec ok 12 minut (aż się zarumienią).

Chwilkę przestudzić i jeść:)


poniedziałek, 01 lipca 2013

Pavlova to klasyka. Kojarzy mi się z lekkością, świeżością i latem. Choć z pewnością nie jest to ciasto dietetyczne, jeżeli w ogóle można nazwać ją ciastem... Ale nazywanie tego cuda bezą, byłoby jak nazwanie rozpuszczalnego proszku cappuccino - kawą.  Niech więc będzie DESER.

Został stworzony na cześć primabaleriny Anny Matveyevny Pavlovej w pierwszej połowie ubiegłego stulecia i do dziś dzieli sąsiadów: Australię i Nową Zelandię. Jak podaje BBC, kraje te od ponad 100 lat sprzeczają się kto po raz pierwszy podał go słynnej baletnicy. Dla mnie jednak ważne jest to, że deser ma być jak Pavlova, która "nie tańczyła, lecz unosiła się jak na skrzydłach" - lekki, delikatny, jakby miał zaraz unieść się na wietrze:)



Klasyczna Pavlova powinna mieć chrupiącą skórkę, wewnątrz rozpływającą się w ustach piankę, delikatny krem- u mnie po prostu bita śmietana z wanilią i truskawki. Kocham prostotę tego deseru. Sekret polega na naprawdę porządnym ubiciu białek i powolnym dodawaniu cukru. Na koniec masa musi być błyszcząca i puszysta.

Dla urozmaicenia tym razem do masy bezowej dodałam kilka kropel wody rózanej, którą dostałam na urodziny i z pewnością wykorzystam do stworzenia domowego marcepanu. Pomysł ten podsunęła mi Viridianka, która wody różanej dodała też do kremu.



Do dzieła, potrzebne będzie:

  • 6 białek
  • 350g cukru
  • 1 łyżeczka soku z cytryny
  • 1 mała łyżeczka skrobii ziemniaczanej
  • 1 mała łyżeczka wody różanej (opcjonalnie)

Piekarnik rozgrzać do 170oC. Na papierze do pieczenia narysować okrąg o srednicy ok 23cm, papier wyłożyć na dużą blachę. 

Białka bardzo dobrze ubić na sztywną pianę. Cukier dodawać po łyżce, ubijająć chwilę po każdej porcji. Na koniec dodać sok z cytryny i mąkę. Ubijać jeszcze chwilę. Masę wyłożyć na okrąg. Jak najmniejszą ilością ruchów nadać jej kształt, jaki chcemy uzyskac, najlepiej z lekkim wgłębieniem na krem. Im dłużej będziemy formować masę, tym większe ryzyko, że piana straci swoją strukturę.

Blachę włożyć do piekarnika, po 5 minutach obniżyć temperaturę do 140oC i pozostawić tam białka przez 45-50 minut. Następnie temperaturę obniżyć do 120oC i suszyć kolejną godzinę. Wyjąć z piekarnika i ostudzić.

Przygotować krem: 

  • 400g śmietany 30%

Ubić, pod koniec ubijania dodać

  • cukier z wanilią
  • 2 łyżki cukru pudru.

 Udekorować kremem i truskawkami.. i jeść...

Spróbujcie koniecznie!

Pozdrawiam! 



niedziela, 30 czerwca 2013

Mówią, że wszystko co dobre szybko się kończy. Ale żeby aż tak szybko? To nieprzyzwoite!!

Po dwóch tygodniach odpoczynku w cudownej Chorwacji jutro wracam za biurko.

Chorwacja nie przestaje zachwycać i w przededniu jej wejścia do Unii Europejskiej mogę tyko wyrazić nadzieję, że nie odbędzie się to ze szkodą dla tego pięknego kraju i nie wyrosną tam miasteczka molochów hotelowych niszczące dzikie wyspy i wysepki.

W Splicie nasze nogi maszerowały po labiryntach uliczek, a w akompaniamencie nasze kiszki zaczęły grać marsza.. Wtedy los zaprowadził nas prosto do tej jaskini rozpusty:

 

Creme de la Creme... Przyciągnęło mnie jak magnes. I wejście tam było błogosławieństwem. Co ja Wam będę zresztą pisać, sami zobaczcie. Zbyt dużo nie daliśmy rady, ale wszystko, czego kosztowaliśmy rozpływało się w ustach, smaki, do których tęskniliśmy potem już do końca wyjazdu.


Jeśli kiedyś będziecie w Splicie, koniecznie zajrzyjcie. Ceny nie odbiegają tam od cen w polskich kawiarniach, a smak jest po prostu niebiański.

Kosztowałam oczywiście Ćevapi z Ajvarem:


 

pierwszy raz jadlam tak dobrrze przyrządzoonego steka z tuńczyka:

i przede wszystkim- robiłam NIC (poza podziwianiem cudownych widoków), za czym tęskniłam od dwóch lat.


Przez wakacje nieco umknął mi sezon truskawkowy w Polsce, ale już niebawem na blogu moja różana Pavlova z truskawkami, więc jeszcze nic straconego.

Tymczasem pozdrawiam i wracam już za momencik.

23:41, kocurekwkuchni
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 09 czerwca 2013

Możemy cieszyć się już polskimi truskawkami - macie jakieś ulubione dania, czy po prostu truskawki w czystej postaci?

Ja zaczynam eksperymentować. Mam nadzieję, że to dopiero początek długiego truskawkowego sezonu:)

Dziś proponuje ciasto lekkie, łatwe i w miarę szybkie do zrobienia. Upieczone na wczorajszy wieczór, prawie zapomniane w ferworze przepychanek kolejkowych (Pan tu nie stał!!). Podane więc dopiero koło 23, przez gości komplementowane, zjedzone.


Próbujcie, testujcie, oryginalny przepis znalazłam w internecie, przepisałam i niestety zagubiłam gdzieś w sieci źródło. W oryginale było z brzoskwiniami i pojawiło się jako jedno z szybkich ciast owocowych na stronie głównej gazeta.pl.

 

Potrzeba tylko:

  • 1 kostka masła - roztopiona i przestudzona
  • 4 jajka
  • 1 szklanka cukru
  • 1 szklanka mąki pszennej
  • 1 szklanka mąki ziemniaczanej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 budynie (smak jaki Wam się marzy-u mnie śmietankowe) ugotowane według przepisu i ostudzone
  • 40dkg truskawek lub dowolne owoce - pierwszy raz zrobiłam to ciasto z ananasem z puszki.

 

Piekarnik rozgrzać do 180oC. Małą formę (u mnie 28x24cm) wysmarować masłem (można dodatkowo wyłożyć papierem do pieczenia)

Krótko utrzeć/zmiksować jajka, cukier, mąki i proszek do pieczenia. Trochę ponad połowę ciasta rozsmarować na blasze, wyłożyć budyń i owoce, na górze rozsmarować pozostałą część ciasta - nie musi być równo.

Piec około 45 minut. Wystudzić- konsumować, cieszyć się smakiem, dzielić się radością jedzenia.



piątek, 31 maja 2013

Już jestem.

To był miesiąc niezapowiedzianej i nieplanowanej przerwy. Wiem, że to długo, ale postaram się teraz na wrócić na stałe.

Robicie plany wakacyjne? Tak jak Madzia, która dzięki swojemu kalendarzowi jest zawsze doskonale przygotowana do podboju świata, czy raczej pewnego dnia zgłaszacie urlop, wsiadacie w auto albo w samolot i ruszacie w nieznane? Namiot czy all inclusive?


My zdecydowaliśmy się zaplanować wyjazd. I z tego planowania póki co właściwie tylko termin udało nam się ustalić. Morze, czy góry? Hotel czy schronisko? Okazuje się, że nawet wakacje to pasmo dylematów. Choć chętnie zastąpiłabym codzienne podejmowanie decyzji wyborami między zostaniem w łóżku a wyjściem na plażę.


A nowe otwarcie bloga zaczynam od sernika z długo wyczekanymi truskawkami. Pomysł zaczerpnięty z MW.

Zaczynamy:

  • Paczka biszkoptów
  • 1kg sera mielonego do serników
  • 4 jajka
  • 1 1/2 szklanki cukru
  • 3 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 1,5 łyżki mąki pszennej
  • ziarenka z laski wanilii.
  • 500g truskawek umytych i pokrojonych w połówki.

Na dno tortownicy o średnicy 22cm wyłożonej papierem do pieczenia rozłożyć biszkopty. Piekarnik rozgrzać do 180oC.
Składniki na sernik (poza truskawkami) zmiksować, wylać na biszkopty. Na wierzchu poukładać połówki truskawek, piec 1h15minut. Wystudzić w piekarniku przy uchylonych drzwiczkach, następnie chłodzić w lodówce.

Smacznego!

 

 



niedziela, 28 kwietnia 2013

Tydzień temu byłam wielkim targu pierwszy raz tej wiosny. Jestem oczarowana bogactwem kolorów i zapachów. Nnajbardziej cieszą mnie pomidory! W końcu mają smak i zapach pomidorów, a nie papieru, jak te sprowadzane do Polski zimą. Chleb z masłem, pomidorem i szczypiorkiem, to prawdziwy znak zmiany pory roku.

 

Zakupiłam też jabłka, więc dziś zapraszam na moją zwykłą-niezwykłą szarlotkę z budyniem. Najlepiej smakuje jeszcze ciepła. A następnego dnia można podgrzać, podawać z lodami do kawy... mmm...

Kruche ciasto:

  • 450g mąki pszennej (może być krupczatka)
  • 200G masła
  • 4 żółtka
  • 1 szklanka cukru

Składniki połączyć, szybko wyrobić ciasto, podzielić na dwie części: 2/3 i 1/3, uformować 2 kule, zawinąć w folię spożywczą i włożyć do lodówki.


  • 2 budynie waniliowe (na 1/2l mleka każdy) ugotować zgodnie z z przepisem na opakowaniu, używając mniej mleka, bo w sumie ok 800ml. Przestudzić.
  • 1kg jabłek obrać, usunąć gniazda nasienne i pokroić w plasterki

Blaszkę wyłożyć papierem do pieczenia. Piekarnik rozgrzać do temperatury 180oC. Większą kulę ciasta wyjąć z lodówki i wyłożyć równo dno blachy. Ponakłuwać widelcem, podpiec około 20 minut. Wyjąć z piekarnika, lekko ostudzić. Na ciasto wyłożyć budyń, poukładać jabłka, a resztę ciasta z lodówki pokruszyć na wierzch. Piec jeszcze 40-45 minut.

Gdy przestygnie można posypać cukrem pudrem.

Smacznego!


1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9