Tak po prostu, przy kuchennym stole...
Durszlak.pl Wykrywacz smaku - www.wykrywacz-smaku.pl Akcja: Nie kradnij zdjęć!
RSS
środa, 24 kwietnia 2013

Długa przerwa w przepisach na blogu, spowodowana komplikacjami zdrowotnymi. Wszystko wraca powoli do normy, ja wracam jutro do pracy, a już teraz do bloga.

Wczoraj był Światowy dzień Książki. Czytacie? Ja odkąd kilka lat temu wzięłam do ręki Millenium Stiega Larssona, nie mogę się uwolnić od skandynawskich kryminałów.

A do ciekawej książki nie ma nic lepszego niż herbata i kawałek dobrego ciasta. Na ten tydzień polecam sernik czekoladowy. Nie jest trudny w przygotowaniu, a podobno smakuje wspaniale. Podobno, bo zrobiłam go dla kogoś w podziękowaniu za pomoc:)


Spód:

  • 200g biszkoptów (zmielonych lub pokruszonych)
  • 150g roztopionego masła
  • 2 łyżki kakao

Składniki na spód zmiksować. Dno tortownicy o średnicy 23cm wyłożyć papierem do pieczenia, powstałą masę wysypać do formy lekko wyrównać.

Piekarnik rozgrzać do temperatury 160oC

Masa serowa:

  • 1kg białego sera mielonego
  • 200g ciemnej czekolady roztopionej w kąpieli wodnej i przestudzonej
  • 1 szklanka cukru
  • 4 jajka
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej

Ser zmiksować z cukrem, wmiksowywać po jednym jajku, następnie czekoladę. Zostało mi jeszcze trochę likieru kokosowego, więc dolałam 2 łyżki. Można dodać innego likieru albo nie dodawać w ogóle.


Masę wlać na spód, włożyć do nagrzanego piekarnika i piec 1h. Po tym czasie wyłączyć piekarnik i studzić sernik przy uchylonych drzwiczkach. Następnie dobrze schłodzić w lodowce.

niedziela, 14 kwietnia 2013

Powitaliście wiosnę? Ja zmuszona do "polegiwania", jak uroczo jest to nazwane w zaleceniach lekarskich, dziś już rady nie dałam i wybrałam się na spacer po Krakowie. Zawitałam również do księgarni Bona, której nie potrafię ominąć, gdy jestem w pobliżu.

Co jest niezwykłe w tej księgarni? Według mnie wszystko. Od doboru literatury (także, a może zwłaszcza tej dla dzieci), poprzez kompetentny personel, wspaniały asortyment "okołoksiążkowy", zapach kawy i ciasta, aż do tej mistycznej, czytelniczej atmosfery. I ucieszył mnie nawet dziś tłum, którego generalnie nie znoszę, bo świadczy o tym, że ludzie wbrew statystykom i kosmicznym cenom książek nadal czytają:)

fot. http://www.miejskalornetka.pl/

A co proponuję do kawki na ten tydzień? Dzisiejsza propozycja zaczerpnięta z KS, była jednym z moich ciast urodzinowych w dniach, kiedy zaklinaliśmy słońce, żeby jednak zaświeciło. A do tego bardzo zachciało mi się truskawek. Więc wyciągnęłam z zamrażarki zamrożone zapasy i przystąpiłam do dzieła. Było pyszne!! Zachęcam!


Tortownicę o średnicy 24cm wyłożyć papierem (sam spód).

Spód:

  • 200g kruchych ciastek pokruszonych wałkiem lub w blenderze
  • 70g roztopionego masła

 Wymieszać, wysypać dno tortownicy i lekko "przyklepać"

Masa serowa:

  • 500g sera białego mielonego
  • 500g mascarpone
  • 1 1/2 szklanki cukru
  • cukier waniliowy
  • opakowanie budyniu waniliowego bez cukru (w proszku, 40g)
  • 5 jajek
  • kubeczek śmietany 12%

Piekarnik rozgrzać do 180oC. Sery, budyń i cukier dobrze zmiksować na gładką masę. Dodawać po jednym jaju, miksując (ucierając) bardzo delikatnie masę po każdym dodanym jajku. wylać na spód z ciasteczek, wyrównać. Piec przez 15 minut, następnie zmniejszyć temperaturę do 120 stopni C i piec przez kolejne 1h 30 min, do czasu aż masa serowa się zetnie. Jak głosił oryginalny przepis tak się stało: sernik bardzo urósł, ale potem grzecznie opadł:)
Ciasto wysunąć z piekarnika i pokryć go warstwą śmietany 12%. Wstawić z powrotem do piekarnika na 15 minut.
Gotowy sernik wyjąć z piekarnika i ostudzić.

W czasie, gdy sernik się studzi, można przygotować mus truskawkowy:

  • 500 g truskawek (mrożone wcześniej rozmrozić)
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 8 łyżek cukru pudru
  • cukier waniliowy
  • 1 pełna łyżka żelatyny
  • 500g mocno schłodzonej śmietany 36%

Truskawki przetrzeć przez sito, pestki wyrzucić. Podgrzać, dodać sok z cytryny i cukier waniliowy i 3 łyżki cukru pudru, następnie całkiem ostudzić.

Żelatynę w garnuszku zalać 4 łyżkami wody, gdy napęcznieje podgrzać do rozpuszczenia (nie zagotowywać!)

Do płynnej żelatyny dodać 2 łyżki musu truskawkowego, wymieszać a następnie wlać do reszty musu, dobrze wymieszać i odstawić

Śmietanę ubić na sztywno, pod koniec dodawać powoli partiami 5 łyżek cukru pudru. Wmiksować delikatnie mus truskawkowy. Wylać na sernik, włożyć do lodówki na noc. Następnego dnia zajadać od rana do wieczora:)

Smacznego!

Kocurek

 



środa, 10 kwietnia 2013

Zima powoli odpuszcza, ale ja i tak postanowiłam bojkotować prognozy pogody.

Na szczęście są w tym mieście takie miejsca, w których pogoda za oknem jest nieistotna, bo niezależnie od temperatury na zewnątrz, tam jest gorąco i wspaniale. 

W kwietniu kuchnia hotelu Radisson Blu w Krakowie otwiera przed nami bufet pachnący Indiami, pachnący naprawdę cudownie... Bogactwo barw i zapachów jest nie do opisania... A wiem to, ponieważ miałam przyjemność uczestniczyć w inauguracji kwietniowego bufetu Surf&Turf.

Było niezwykle kolorowo, smakowało nieziemsko. Razem ze Stanisławem Bobowskim gotował tym razem Surjit Singh, szef restauracji Hot Chilli z krakowskiego Starego Miasta.

Wrażeń nie sposób opisać. Atmosfera była równie kolorowa jak dania.

Na przystawkę smażone w głębokim tłuszczu kawałki kurczaka w aromatycznym cieście podane z dwoma sosami - miętowym oraz z tamaryndowca z bananami i winogronami, to wszystko w towarzystwie curry z cieciorki.

Cóż mogliśmy zrobić potem? Nic innego jak świeże krewetki w sosie na bazie mleczka kokosowego podane z najlepszej jakości ryżem basmati:

 

 

Już zostało miejsce tylko na deser. A było nim Gulab jamun - smażone kulki na bazie mleka w proszku i smietany podane w syropie z dodatkiem mango i wiórków kokosowych.

 

Czas spędzialam bardzo kolorowo, m.in. z Ugotowcami, Degusto, A Bite to Eat i Krainą Rozkoszy Podniebienia. Dziękuję za wspólne chwile i niezapomniane smaki. A wszystkich w imieniu Restauracji Milk&Co w hotelu Radisson Blu na Krakowskich Plantach zapraszam w kwietniu od czwartku do soboty, gdzie w godzinach 18-23 możecie do woli kosztować Indii, jeść, pić i biesiadować.

 

 

 

 

Fotorelacja na FB, Zapraszam. Kocurek

19:40, kocurekwkuchni
Link Komentarze (1) »
sobota, 30 marca 2013

Wielkanoc nadchodzi wielkimi krokami.

Z tej okazji właśnie przyjmijcie życzenia, aby te Święta, choć nie będą ciepłe na zewnątrz, niech będą gorące w Waszych sercach i rodzinnej atmosferze.

Niech wszystko wspaniale smakuje, a chwile spędzone z najbliższymi dodadzą Wam sił do powrotu do codzienności.

Pysznych, wspaniałych Świąt!

Kocurek

19:38, kocurekwkuchni
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 marca 2013

Mazurek z kajmakiem to klasyka i zarazem nic innego jak kruche ciasto z masą kajmakową. Niesamowicie słodkie, niesamowicie wspaniałe. Od kiedy można kupić gotową masę kajmakową i nie trzeba gotować puszek z mlekiem, co więcej, nie trzeba stać nad garnkiem z mlekiem, cukrem i masłem i mieszać w pocie czoła aż kajmak łaskawie stanie się kajmakiem -  mazurek ten jest stałym gościem na moim wielkanocnym stole.

Oto przepis i efekt końcowy, a ja wracam do planowania świątecznego obiadu.

  • 300g mąki krupczatki
  • 200g masła
  • 80g cukru
  • 1 jajo
  • 3 żółtka ugotowane na twardo
  • 1 puszka kajmaku 
  • dekoracje wedle uznania

Z mąki, masła, cukru, jajka i ugotowanych żółtek przetartych przez sitko zagnieść ciasto, owinąć w folę spożywczą i włożyć do lodówki na minimum pół godziny.

Gdy ciasto się schłodzi mniej więcej 2/3 rozwałkować i wyłożyć nim formę prostokątną lub okrągłą, lub tak jak ja- uformować dowolny kształt. Z pozostałego ciasta ulepić wałeczek i dolepić do brzegów ciasta.

Piec w piekarniku rozgrzanym do 180oC przez około 20 minut.

Na upieczone, schłodzone ciasto wyłożyć kajmak z puszki, udekorować wedle upodobań orzechami, owocami lub czekoladowymi jajkami.

Słodkiego mazurka!

 

 

17:17, kocurekwkuchni
Link Komentarze (1) »
niedziela, 24 marca 2013

Wygląda na to, że będziemy mieć białe święta:)

Wczoraj w nocy na trasie Katowice-Kraków termometr w samochodzie pokazywał -17 stopni! Ciężko uwierzyć, że kwiecień już za pasem, a wiosna zaczęła się kilka dni temu.

Niezależnie od pogody czas rozpocząć przygotowania do Wielkanocy. Te kulinarne już zaczęłam, próbą generalną mazurka z przepisu cioci Marty - siostry dziadka. Przepis dostałam od mamy, a smak pamiętam z dzieciństwa, niestety z rzadka, bo w czasach szalonych lat osiemdziesiątych, kiedy miksery nie były tak popularne jak teraz, więc poniższego mazurka trzeba było ucierać ręcznie jakieś 50 minut, a efekt nie zawsze był murowany, bo ciasto to bywa kapryśne.


Zaryzykowałam - mikser ucierał składniki 25 minut, ja tylko doglądałam. I było warto. Dziś odkrywam, że mazurek jest najlepszy właśnie po dwóch dniach. Co w zasadzie dobrze wróży przed świętami- można go przygotować nawet w czwartek. Lista składników jest prosta, potrzeba tylko:

  • 250g mąki pszennej
  • 250g cukru
  • 250g masła
  • 4 jajka

Wszystko umieścić w misie i wyrabiać 20-25 minut za pomocą miksera (lub wersja dla siłaczy: 50 minut ucierać ręcznie).

Formę o wymiarach około 36x24 cm wysmarować masłem i wyłożyć papierem do pieczenia. Wylać ciasto i wyrównać. Włożyć do piekarnika nagrzanego do temperatury 150-155oC i piec mniej więcej godzinę.

Gdy ciasto ostygnie przygotować polewę, np. taką:

  • 100ml mleka
  • 100g czekolady
  • 15g masła

Mleko zagotować, do gorącego dodać czekoladę w kawałkach, wymieszać do rozpuszczenia i dodać masło, mieszać aż otrzymamy jednolitą, błyszczącą polewę. Rozprowadzić na cieście, udekorować np. połówkami migdałów.

Smacznego!

wtorek, 19 marca 2013

Wczoraj wieczorem wyglądając przez okno odkryłam, że świat znów jest piękny. Zastanowiłam się jednak przez chwilę, czy nie zakrzywia się jakoś czasoprzestrzeń i zamiast Wielkanocy nadchodzi kolejne Boże Narodzenie? Dzisiejsza chlapa, która zamieniła świeży puch w brudne kałuże rozwiała te wątpliwości.

Zaczynam więc przeszukiwać stare zapiski, notatki i książki kucharskie. Próbuję odkryć, czym powinien być świąteczny mazurek. Zawsze wydawał mi się po prostu kruchym ciastem, przyrządzanym z dodatkiem żółtka ugotowanego na twardo. Im dłużej jednak przeszukuję zasoby wiedzy, tym bardziej wydaje mi się, że nie ma czegoś takiego jak "klasyczny" mazurek. Nawet cytując za Wikipedią, mazurek może powstać z ciasta kruchego, biszkoptowego, makaronikowego lub marcepanowego i być przełożony masami, marmoladą lub dżemem.. Trudno o bardziej ogólną definicje ciasta:)

W mojej kuchni jednak sezonu na tarty ciąg dalszy. Zainspirowana znalezioną na jednym z ulubionych blogów tartą czekoladową z chałwą i postanowiłam sama popracować nad przepisem. Wyszło fajnie, ale ostrzegam, że zjadliwie tylko dla czekoholików.


 

Kruchy, czekoladowo-orzechowy spód:

  • 200g mąki
  • 90g cukru pudru
  • 30g mielonych orzechów laskowych
  • 150g masła
  • 2 żółtka
  • 1 łyżka śmietany

Ze składników zagnieść ciasto, owinąć w folię i schłodzić w lodówce minimum godzinę.

Piekarnik rozgrzać do 180oC. Formę na tartę wysmarować masłem, wysypać kaszą manną i wylepić ciastem. Na wierzch położyć papier do wypieków, obciążyć suchą fasolą albo ryżem, podpiec 15 minut. Ściągnąć obciążenie i papier i piec tartę jeszcze około pół godziny. Wyciągnąć z piekarnika i przestudzić.

W miseczce wymieszać:

  • 100g chałwy
  • 70ml śmietany

I rozsmarować na przestudzonym cieście, włożyć do nagrzanego piekarnika na 5 minut. Gdy ostygnie posypać jeszcze:

  • 150g chałwy

Teraz pozostało już tylko przygotować krem czekoladowy, najlepszy wg Michaela Rouxa:

  • 250 ml śmietanki 30%
  • 200 g gorzkiej czekolady
  • 2 czubate łyżki cukru pudru
  • 1 łyżka miękkiego masła

Śmietankę zagotować, ściągnąć z ognia, zmiksować z cukrem pudrem. Czekoladę połamaną w kosteczki dodać do śmietany i wymieszać do roztopienia. Następnie miksować dłuższą chwilę pod koniec po kawałeczku wmiksowywać miękkie masło.

Wlać na chałwę, wystudzić, następnie chłodzić w lodówce kilka godzin.

I gotowe:) Na dodatek baaardzo czekoladowe. Zapraszam!

Kocurek

 

 



piątek, 15 marca 2013

Co myślicie o modnych, drogich i wysoko ocenianych przez krytyków restauracjach?

Dla mnie czynnikiem, który nadaje restauracji charakteru, jest kuchnia tworzona z pasją. Jeśli szef kuchni kocha to, co robi i tworzy swoje dzieła z entuzjazmem i zapałem godnym tworzenia dzieł sztuki - ja chcę tego kosztować, chcę to jeść, degustować i cieszyć się smakiem spełnianych marzeń.

Kilka miesięcy temu mama poleciła mi artykuł o Atelier Amaro. Nie jadłam, nie miałam okazji i najprawdopodobniej nie spróbuję, ale wówczas czytając głośno zastanawiałam się, jakie to jest wspaniałe, kiedy ludzie spełniają swoje marzenia, kiedy z pasji powstaje coś niesamowitego. Czytając ostatnie doniesienia ze świata, ucieszyło mnie, że właśnie ta restauracja tworzona z sercem, jako pierwsza w Polsce otrzymała gwiazdkę Michelina. Więcej możecie przeczytać tutaj.

A wracając do mojej kuchennej rzeczywistości: dziś przepis dla tych, którzy lubią zdecydowanie cytrynowy smak. Jest naprawdę wspaniała, kwaśna i słodka zarazem. Pierwszy raz zrobiłam ją w ramach podziękowania dla Sama, który z każdej podroży przywozi nam magnesiki na lodówkę. Wtedy nie miałam okazji spróbować. Nie wytrzymałam i zrobiłam ponownie. Częstujcie się:


Kruchy spód cytrynowy:

  • 195 g mąki pszennej
  • 2 łyżki cukru pudru
  • 115 g masła
  • 1 żółtko
  • 1 łyżka soku z cytryny

Z wszystkich składników zagnieść kruche ciasto, owinąć w folię i schłodzić w lodówce przez około 30 minut. Piekarnik rozgrzać do temperatury 190oC

Formę na tartę, albo tortownicę o średnicy 22-24cm wysmarować masłem i wysypać kaszą manną (ewentualnie bułką tartą). Formę wylepić ciastem. Na wierzchu położyć papier do pieczenia i obciążyć (np. fasolą, grochem lub ryżem) i piec około 15 minut. Ściągnąć obciążenie i piec jeszcze 5-7 minut. W międzyczasie przygotować masę cytrynową, miksując wszystkie składniki:


  • 5 jajek
  • 200 ml śmietany min 30%
  • 120 g cukru
  • 2 łyżeczki mąki kukurydzianej lub ziemniaczanej
  • otarta skórka z 2 cytryn
  • sok z 2 cytryn (ok 150 ml,)

Ciasto przestudzić, wysypać lekko kaszą manną, wylać masę i piec 30 minut w temperaturze 180oC

Wystudzić, schłodzić w lodówce, można posypać cukrem pudrem.


Inspiracja - MW!

Smacznego!





czwartek, 07 marca 2013

Wiosenną pogodą nie nacieszyłam się za długo, ale wiem, że wiosna w końcu nadejdzie. Zmiany w moim świecie widoczne z każdej strony: siostrzenice rosną jak na drożdżach, mój warzywniak zamienił się w piekarnię (gdzie ja teraz będę kupowała maliny??), On zmienił pracę, ja zmieniłam biurko i płaszcz na lżejszy.

Dobre nadchodzi!

Dziś na blogu nie będzie meksykańsko, będzie szybko i kolorowo. Pomysł zaczerpnięty z przyjemnego Krachego bloga.


Panowie: zachwyćcie Panie z okazji ich święta tą nietuzinkową, wyszukaną, a jakże prostą w przygotowaniu przekąską.
Składniki możecie dowolnie modyfikować, pewnie szynka parmeńska albo szwarcwaldzka nada tej przekąsce  delikatności.

  • Paczka ciasta francuskiego
  • Czerwone pesto
  • Pomidory suszone (6 sztuk)
  • Świeża bazylia (garść)
  • Łyżka kwaśnej śmietany
  • Plasterki kiełbasy chorizo
  • żółtko

Ciasto rozłożyć na blacie, rozsmarować pesto. Pomidory i bazylię posiekać bardzo drobno,wymieszać ze śmietaną i rozsmarować na cieście. Na paście porozkładać chorizo i całość jak najciaśniej zwinąć w rulon. Teraz ostrym nożem kroić plasterki, starając się zachować okrągły kształt przekąsek.


Piekarnik nagrzać do 180oC, ruloniki porozkładać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Żółtko rozkłócić w miseczce, teraz najlepiej pędzelkiem smarować każdy rulonik. Piec około 15 minut, aż nasze cudeńka będą rumiane i gotowe.

Można jeść na ciepło i na zimno, do piwa i do coli.. wedle uznania.

Smacznego!



środa, 06 marca 2013

Dawno mnie tutaj, w świecie wirtualnym nie było, a to dlatego, że żyłam przez te ostatnie dni życiem prawdziwym, całkowicie realnym.

Piątkowy wieczór spędziłam w Hotelu Radisson Blu w Krakowie, by od prawdziwych Mistrzów - Stanisława Bobowskiego i Isabel Balderas uczyć się tajników kuchni Meksykańskiej.

Wydarzenie to było wielowymiarowo fantastyczne.

Już fakt,  iż otrzymałam zaproszenie na to spotkanie sprawił mi dużo radości. Poznałam ciekawych ludzi, pasjonatów i wariatów kulinarnych (tu pozdrawiam serdecznie Anię i Anię), zobaczyłam jak pracuje mistrz, a kątem oka podziwiałam ogromną, niesamowitą Prawdziwą Kuchnię, w której niestety nie pozwolono mi zamieszkać:)

Przygotowywaliśmy niesamowite rarytasy rodem z Meksyku:

Pachnące kolendrą Guacamole, podane jako dodatek do Tostadas de tinga (chrupiące tostadas z farszem z kurczaka, wędzonych papryczek jalapeno - chipotle adobados - oraz cebuli podsmazonej z pomidorami), Enmoladas- czyli kukurydziane tortille z kurczakiem w sosie czekoladowym-chilli, a na zakończenie tej niesamowitej uczty- Flan czekoladowy..

 

 

Teraz może wyjaśnię skąd skromny kocurek w progach Milk&Co. Marzec to miesiąc Kuchni Meksykańskiej w Radisson Blu w Krakowie i na dobry początek tego smakowitego miesiąca postanowiono zaprosić kilku blogerów, dziennikarzy i innych kuchennych geeków na wspólne pichcenie, gadanie i degustowanie.

Jeśli i Wy macie ochotę na meksykańskie szaleństwo, Radisson zaprasza od czwartku do soboty w godzinach 18-23 na bufet meksykański serwowany przez prawdziwych mistrzów.

Odrobinę więcej o smaku Meksyku w Krakowie znajdziecie tutaj

Tymczasem pozdrawiam i do napisania wkrótce!

23:41, kocurekwkuchni
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9